Kilka lat temu miały być tylko stacje, a zaczęło się od przystanku; to niby dlaczego nie miałoby być mijanek? Tak więc dzisiaj… a może raczej przedwczoraj? Dzisiaj dodaję zdjęcia, które zrobiłem przedwczoraj, więc co tu powinienem wpisać? Nie wiem, tymbardziej, że złoty środek w postaci wczoraj jest już całkowicie bezsensowny. W każdym razie, (dziś) pewnego dnia przedstawiam dwie mijanki na Linii Hutczniczej Szerokotorowej: Kępie i Zarzecze. W województwie Małopolskim jest jeszcze jedna mijanka tejże linii, a mianowicie w Bukownie, ale tam już kiedyś byłem, chyba nawet umieściłem zdjęcia… Na sam początek lokomotywa M62 wjeżdżająca do mijanki Kępie. Jak widać na trzecim zdjęciu, zaraz po wjeździe lokomotywa puściła bąka.
Nie ma jednak co się przejmować aż tak nieprzyzwoitą lokomotywą, ponieważ i tak kiedyś zostanie zezłomowana. Niestety, taki los czeka wszystkie linie kolejowe w Polsce a więc i pojazdy trakcyjne. Cywilizacja rozpatrując wszystkie działania jedynie w kategorii doraźnych korzyści neguje przyszłą, hipotetyczną wartosć historyczną produktów ostatnich lat. Tak jest na przykład z liniami kolejowymi: skoro nie opłaca się ich utrzymywać są likwidowane, ew. zostawiane na pastwę losu, przez co niemal natychmiast są prywatyzowane; fakt, że taka linia kolejowa za kilkaset lat mogłaby stać się atrakcją turystyczną i nieść przesłanie historyczne nie ma obecnie znaczenia. Zatem gdy tylko jej eksploatacja jest nieopłacalna jest skazywana na śmierć. Za to w mediach usłyszysz o misji historycznej obecnego pokolenia, o konieczności ratowania zabytków dla przyszłych pokoleń, bo przecież historia jest nauczielką życia. Tak więc powtarzamy sobie tę wierutną bzdurę, najlepiej jeszcze w wersji łacińskiej (Historia magistra cośtam lub nie cośtam est
), bo w końcu każdy wykształcony człowiek powinien znać język będący podwaliną naszej kultury
. Postulat ochrony zapomnianych linii kolejowych jest oczywiście uważany za swego rodzaju dziwactwo, ale jednak niegroźne dziwactwo także można tolerować traktując je z przymrużeniem oka. Z drugiej strony fakt palenia książek czy zniszczenie jakiegoś pomnika sprzed kilkuset lat jest traktowane jako barbarzyństwo; zwłaszcza w towarzystwie warto błysnąć taką opinią, co by na kulturalną osobę wyjść. Jak widzisz Drogi Czytelniku, historia w wydaniu popularnym nie jest nauczycielką życia, a jedynie popłuczyną po ambicjach zakompleksionych pseudointeligentów.
Małopolskie stacje kolejowe 2007-2011, wykonanie i administracja Stanisław Polański. Strona na serwerze CBA.pl. Strona nie jest stroną Web 2.0 z czego autor jest umiarkowanie zadowolony.